Jak napisać książkę – O systematyczności pisarzy

Jak napisać książkę - O systematyczności pisarzy

Systematyczność to coś, czego nie można dotknąć. To rytuał. To ustalona godzina lub limit. I tak pracują pisarze.

Ernest Hemingway – jego systematyczność

Trzymał się podobno zasady pięciuset słów każdego dnia. A napisał osiem powieści, osiem zbiorów opowiadań i dwanaście pozostałych dzieł.

Stephen King – jego systematyczność

Nie schodzi poniżej limitu dziesięciu stron dziennie. A doczekał się wielu wydanych swoich książek, opowiadań i ekranizacji.

Simone de Beauvoir – jej systematyczność

Pisała codziennie około dziesiątej rano, o pierwszej robiła przerwę i wracała do twórczej pracy po siedemnastej. Spod jej pióra powstało dwanaście wydanych dzieł literackich.

Jakie z tego nasuwają się wnioski?

Czy chcesz popracować nad swoją systematycznością? Jak to zrobić?

Skoro to czytasz, to raczej chcesz. Liczę na to, bo systematyczność to coś bardzo ważnego. Nie można tego dotknąć, choć robi się to codziennie. Cóż mogę Ci doradzić? Pisz każdego dnia, nawet jeśli ustalisz limit tylko jednej strony A4. Zawsze to coś. W miesiąc wyjdzie około trzydzieści stron, w rok trzysta sześćdziesiąt pięć, czyli przyzwoita grubość książki.

Systematyczność wiąże się z trudnościami – jakimi?

– musisz codziennie pisać, czy Ci się chce czy nie,
– musisz codziennie zmagać się z czasem, bo umyka szybko, a dużo trzeba napisać,
– musisz codziennie robić to samo, co może sprawić, że zacznie Ci się nudzić,
– musisz codziennie siedzieć przed monitorem i zaczynają boleć Cię plecy czy też oczy,
– musisz codziennie robić przerwy, by jeść i pić, ale nie możesz zapomnieć ważnej sceny,
– musisz codziennie okazywać zrozumienie wobec rodziny, bo może Ci poprzeszkadzać,
– musisz… wiele rzeczy znieść, ale to nic w porównaniu z uczuciem, gdy tekst został napisany.

Jak przezwyciężyć trudności?

Musisz codziennie pisać, czy Ci się chce czy nie. Proszę, niech Ci się zachce. Bo pisać to cudowne uczucie. I może na początku słyszysz w głowie natrętny głos, który Ci szepcze, że po co to robisz, że nic Ci z tego nie przyjdzie, że nie napiszesz nawet jednej dobrej sceny, że nic Ci nie wyjdzie. Czy dopada Cię taki wewnętrzny głos? Bo mnie codziennie. I każdego dnia mu mówię: „Spadaj, potrafię. Napiszę coś ekstra”. I wtedy ten głos się ucisza. Na chwilę. I wraca, by z jeszcze mocniejszą siłą mnie dręczyć, ale wtedy włączam coś innego. Przypominam sobie, co już napisałam i mówię mu tak: „No dobra, twierdzisz, że to bez sensu, ale ja Cię tyle razy słyszałam, a napisałam już wiele i wyszły nawet dobre teksty. Już tyle zrobiłam, więc możesz sobie mówić co chcesz, ja i tak wierzę w siebie”. A gdy Tobie to też nie pomaga, to posiadam jeszcze jedną metodę. Mianowicie pytam mojego chłopaka czy dam radę, a on zawsze odpowiada: „Tak, dasz radę, tylko pisz”. I to działa. Dlatego znajdź kogoś, na kim możesz polegać i w chwilach zniechęcenia, mów tej osobie, żeby Cię wsparła.

Musisz codziennie zmagać się z czasem, bo umyka szybko, a dużo trzeba napisać. No cóż, każdy dostał tylko dwadzieścia cztery godziny w ciągu dnia, a trzeba spać, jeść, pić, chodzić do pracy, wykonywać domowe lub szkolne obowiązki i jeszcze jakieś inne rzeczy. A Ty to wszystko musisz ze sobą pogodzić, działać każdego dnia. Dlatego znajdź czas i zaplanuj, kiedy możesz pisać, wiedząc, że nic Cię nie rozproszy.

Musisz codziennie robić to samo, co może sprawić, że zacznie Ci się nudzić. Nie mówię, że pisać znaczy cały czas euforia, bo bym skłamała. A kłamstwa nienawidzę, dlatego powiem Ci gorzką prawdę. Nie zawsze poczujesz radość, że musisz coś napisać, bo gdy na przykład trafisz na scenę trudną, to zechcesz jak najszybciej ją skończyć, a najlepiej jakbyś nie musiał/nie musiała jej pisać. No cóż. Ale nie możesz pomijać trudności, bo nie o to chodzi, by tworzenie zawsze okazywało się sielanką. Im ciężej, tym więcej się nauczysz i docenisz swoje wyrobione umiejętności. Gdy coś Ci wyjdzie, ucieszysz się, a nie powiesz, że to żadne zaskoczenie, że tak świetnie Ci poszło. A nudzić można się tym, że codziennie robi się to samo. Gdy poczujesz znużenie, pozwól sobie na dzień lub dwa przerwy. Albo zmień wystrój swojego pisarskiego miejsca. Prosty trik, a skuteczny. Bo mózg wtedy zostanie zmuszony do nowego myślenia, co wzbudza w nim kreatywność.

Musisz codziennie siedzieć przed monitorem i zaczynają boleć się plecy czy też oczy. Zacznij ćwiczyć. Pamiętaj o prawidłowej postawie. Zaopatrz się w krople do oczu, albo jedz coś, co je wspomaga, na przykład słonecznik czy brzoskwinie. Albo mniej czasu poświęcaj pisaniu. Nie no, kogo ja chcę oszukać. Nie chcę ci mówić, żebyś mniej pisał/pisała, bo znam to cudowne uczycie, gdy z moich palców wylewają się zdania. Dlatego zrób coś, by nie bolały Cię plecy czy oczy, ale niech to nie okaże się decyzja, że poświęcasz mniej czasu, by coś napisać.

Musisz codziennie robić przerwy, by jeść i pić, ale nie możesz zapomnieć ważnej sceny. Gdy robisz przerwę, na chwilę ulatuje z ciebie historia i gdy wracasz do niej, na nowo musisz się wczuwać. Rób więc wtedy przerwy, gdy nie umiesz jej dokończyć, gdy utkwiłeś/łaś w martwym punkcie, gdy nie przychodzi Ci nic do głowy. To znaki, że umysł potrzebuje się doładować. Wtedy jedz i pij coś, co go wspomoże, na przykład banany, orzechy. I pij dużo wody. Co najmniej dwa litry dziennie.

Musisz codziennie okazywać zrozumienie wobec rodziny, bo może Ci poprzeszkadzać. Nieraz ktoś odezwał się do mnie w nieodpowiednim momencie, a to oznacza rozproszenie. Ucieka Ci super myśl i nie potrafisz jej odtworzyć, bo jej czas przeminął. W takich chwilach marzę, by znaleźć się na bezludnej wyspie lub w domku, gdzie przebywam tylko ja i natura. Śpiew ptaków, szum morza i szelest liści. Zero wypowiadanych do mnie słów, tylko moje własne spisywane na papier lub plik.

Musisz… wiele rzeczy znieść, ale to nic w porównaniu z uczuciem, gdy tekst został napisany. Wiele znieść, czyli na przykład osłabiające Cię ciepło, koszenie trawy, czy muzykę, która Ci nie odpowiada, a sąsiad ją puszcza. I tak dalej. Można wymieniać w nieskończoność, bo każdego rozprasza co innego. Warto pogodzić się z rzeczami, które Cię irytują. Udawać, że nie słyszysz, jak sąsiad kłóci się z żoną. Ciebie to nie obchodzi, bo wchodzisz w fikcyjny świat, gdzie możesz robić, co tylko zechcesz i z kim zechcesz. Możesz stać się kelnerką, a za chwilę jej dawnym chłopakiem, który co dzień ją nachodzi w pracy. Możesz stać się kotem, co wylizuje z miseczki mleko, nalane przez babulkę, której niewiele zostało do śmierci. Możesz stać się kimkolwiek zechcesz. I to wynagradza Ci liczne przeszkody. Bo – wiedz o tym – nieraz natrafisz na coś, co Cię rozproszy. Wtedy nie obrażaj się na cały świat, nie przeklinaj, nie poddawaj się, rób swoje. Nikogo nie obchodzi, że swoim zdaniem zaburzył Ci wątek. Dlatego musisz stać się wyrozumiały/a. Każdy żyje własnym życiem, choć dzieli je z innymi. Nie pozwól, by ktoś zniechęcił Cię do marzeń. Zrozum, ta osoba też może posiadać swoje marzenie i może to Ty jej przeszkadzasz.

Wiele można przezwyciężyć, jeśli tylko się chce. Trzeba znaleźć sposób lub nawet kilka sposobów, żeby tego dokonać. I działać. Codziennie. Każdego dnia. Dzień w dzień. Zapamiętaj to, proszę. Bo systematyczność to klucz do Twojego sukcesu.

Zadanie 1:

Co chcesz pisać systematycznie?

Rozpisz na kartce lub w pliku tygodniowy plan.
Testuj plan przez siedem dni.
Jeśli dajesz radę, możesz nadal stosować ten plan. Jeśli nie, przerób go. Jeśli plan wydaje Ci się zbyt łatwy, podwyższ poprzeczkę i przetestuj nowy. Rób to tak długo, aż jakiś plan Ci się spodoba.

Zadanie 2:

Systematyczność i poprzeczki.

Tydzień 1: codziennie przez 7 dni napisz coś na 50 słów.
Tydzień 2: codziennie przez kolejne 7 dni napisz coś na 100 słów.
Tydzień 3: codziennie przez kolejne 7 dni napisz coś na 150 słów.
Tydzień 4: codziennie przez kolejne 7 dni napisz coś na 200 słów.

Zostaw limit dwustu słów dziennie lub z każdym kolejnym tygodniem dokładaj pięćdziesiąt, aż ilość słów uznasz za wystarczającą.

Jak zrobisz dzienną poprzeczkę, to możesz odhaczyć to na kalendarzu. W nagrodę zaparz sobie ulubioną herbatę, albo przeczytaj rozdział ulubionej książki. Zrób coś, co lubisz.

Zadanie 3:

Z jakimi trudnościami związanymi z systematycznością chcesz się uporać?
Ułóż je w kolejności od najłatwiejszej do najtrudniejszej do pokonania.
Po kolei zwalczaj każdą przeszkodę.

Jeśli potrzebujesz pomocy, napisz do mnie na maila: barbarakirszniok@gmail.com

Pozdrawiam,

Barbara Kirszniok
Mimi

Barbara Kirszniok

Podziel się tym wpisem ze znajomymi

Mimi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *