Wywiad z Anną Hrycyszyn

Anna Hrycyszyn 1

Rocznik 1978, gliwiczanka, z wykształcenia tyflopedagog. Szczur lądowy beznadziejnie zakochany w morzach, statkach i okrętach, a do tego wielbicielka rewolucji przemysłowej i architektury obronnej. Echa tych fascynacji pojawiają się w jej tekstach. Dumny członek Sekcji Literackiej Śląskiego Klubu Fantastyki. Moderator na forum Literka. Autorka powieści steampunkowej „Zatopić «Niezatapialną»”. Ma kota.

Anna Hrycyszyn 2

Jaka książka jest dla Ciebie najważniejsza? Dlaczego?

Makabrycznie trudne pytanie. Mam mnóstwo ważnych książek. Takich, które czytałam w dzieciństwie i do których bez problemu wracam teraz, jak „Ronja córka zbójnika”, czy „Trzej muszkieterowie” i takich, które poznałam dopiero w życiu dorosłym. Na przykład „Gwiazda Mórz” Josepha O’Connora. Jest dla mnie ważna, bo chciałabym kiedyś napisać powieść tak pełną i która zagra na emocjach czytelnika tak, jak „Gwiazda…” zagrała na moich. To taki mój cel i jednocześnie motywator do ciągłego rozwoju.

Kiedy napisałaś pierwsze opowiadanie? Co zainspirowało Cię do jego stworzenia? Dlaczego?

Pierwsze opowiadanie (i na dwadzieścia lat z okładem ostatnie) napisałam w piątej klasie szkoły podstawowej, a zainspirował mnie do jego napisania serial „Dom na głowie”, którego scenariusz bazował na powieści „Fotoplastykon” Krystyny Siesickiej. Można więc powiedzieć, że zaczęłam od pisania fanfików.

Kiedy napisałaś pierwszą książkę? Co zainspirowało Cię do jej stworzenia? Dlaczego?

Pierwszą skończoną powieść napisałam pięć lat temu w ramach akcji NaNoWriMo, czyli miesiąca pisania powieści, która co roku odbywa się w listopadzie. Do wzięcia udziału w NaNo namówiła mnie świeżo upieczona znajoma (której do dziś jestem głęboko wdzięczna) i przyznam, że nie bardzo wiedziałam na co się porywam. Udało mi się osiągnąć wymagany w akcji pułap słów, ale powieść kończyłam długo po listopadzie. Teraz „Smocza Kropla” leży w szufladzie i pewnie tam już zostanie, bo nie dość, że wymaga ogromu prac redakcyjnych, to jeszcze w międzyczasie na rynku pojawiła się książka zagranicznej autorki z kilkoma niemal identycznymi elementami. Wniosek – nie należy zbyt długo zwlekać z wychodzeniem ze swą twórczością do ludzi.

Ile czasu dziennie poświęcasz na pisanie? Jakie przy tym towarzyszą Ci problemy? Jak sobie z nimi radzisz?

Przede wszystkim nie piszę codziennie, ponieważ moim największym problemem przy pisaniu jest brak czasu właśnie. Praca, rodzina, inne zobowiązania. Myślę, że to bolączka wielu osób zajmujących się pisaniem, że nie mogą mu poświęcać całego czasu. Natomiast zauważam, że natłok zajęć pobudza wyobraźnię, pojawiają się pomysły, przychodzą rozwiązania. Potem tylko trzeba się zdyscyplinować i przełożyć je z głowy na metaforyczną kartkę. Od czasu do czasu potrafię sobie narzucić reżim pisania, ale nie czasowy tylko ilościowy. Mam na przykład konto na 750words. Może pomóc się wkręcić w codzienne pisanie, choć to spory limit jak na moje obecne możliwości.

Jak „nastrajasz się” do pisania, to znaczy co jesz, pijesz i słuchasz przed lub w trakcie procesu twórczego?

Nie nastrajam się. Po prostu siadam. Jeśli mam ochotę, robię kawę czy herbatę, jeśli nie, to nie. Zwykle mam przy sobie wodę, ale to dlatego, że staram się pamiętać o regularnym nawadnianiu organizmu. Jestem człowiekiem, który defaultowo nie odczuwa pragnienia. Bywa, że dobrze mi się pisze przy muzyce. Nie przy piosenkach – bo wtedy odruchowo skupiam się na tekście – ale przy muzyce instrumentalnej. Na przykład spore fragmenty „Zatopić «Niezatapialną»” powstały przy akompaniamencie duetu gitarowego Rodrigo y Gabriela.

Co robisz, gdy dopadają Cię blokady twórcze?

Na zmianę czekam i próbuję pisać mimo blokady. Czasem sięgam po inny pomysł – mam ich trochę w formie notatek, początków, czy pojedynczych scen. Czasem oglądam filmy, które mi się kojarzą z tym, co chcę pisać, albo czytam książki popularnonaukowe zahaczające o tematykę, w której chcę się poruszać pisząc dany tekst. Czasem próbuję odkryć, co spowodowało blokadę – bo bywa, że to na przykład poczucie, że powinnam się zająć czymś innym, że wisi mi nad głową jakieś zobowiązanie, które w podświadomości wypycha się na plan pierwszy i nie pozwala mi się zabrać do pisania. W takim przypadku po prostu robię to, co musi być zrobione i biorę się za to, co robić lubię.

Czego nie znosisz w tworzeniu książki?

„Nie znosisz” wydaje mi się bardzo mocnym określeniem, nieadekwatnym do siły uczuć, jakich doświadczam. Nie ma czegoś, czego „nie znoszę”, bo wszystko znoszę i prę do przodu. Na pewno są rzeczy trudniejsze, do których ciężej się zabrać. Na przykład sceny akcji albo wypełnianie przestrzeni w przejściach między mocnymi fabularnie scenami, tak by wszystko było spójnym, pełnym obrazem. Zwykle też, jeśli pojawia się problem sporych zmian w tekście – już w procesie autoredakcji – na początku odczuwam coś na kształt paniki.

Co lubisz, a czego nie znosisz w książkach? Dlaczego?

Poza mordowaniem moich ulubionych postaci przez autorów lubię wszystko. A poważnie – nie ma ogólnych reguł. Nie lubię się nudzić w trakcie czytania, ale to chyba oczywiste, bo nie po to sięgamy po książkę, by ziewać, prawda? Dla mnie dobra książka to taka, która wzbudza emocje, wciąga w dialog, wywołuje chęć rozmowy z bohaterem. Kiedy muszę sobie przypominać, że obcuję z fikcyjnymi ludźmi, wtedy wiem, że czytam dobrą książkę.

Czy jest coś, co chciałabyś osiągnąć, a nie jest związane z pisaniem?

Nie wiem, czy można to nazwać osiągnięciem, ale jest kilka miejsc, które chciałabym zobaczyć na własne oczy – lubię podróżować – a także parę rzeczy, których chciałabym doświadczyć na własnej skórze. Na przykład marzę o rejsie żaglowcem rejowym i locie szybowcem. Licencja pilota, to byłoby coś.

Co czułaś, gdy zadebiutowałaś?

Niedowierzanie i zmęczenie. Ale też radość i satysfakcję.

Co chciałabyś doradzić przyszłym debiutantom?

Aby traktowali opinie, jakie znajdą na temat własnej książki, jako źródło nauki na przyszłość. I nie poddawali się.

Anna Hrycyszyn 3

Chcesz poczytać fragment książki? Na stronie wydawcy jest cały pierwszy rozdział:
Zatopić „Niezatapialną”

Dziękuję pięknie za wywiad.

Pozdrawiam,

Barbara Kirszniok
Mimi

Barbara Kirszniok

Podziel się tym wpisem ze znajomymi

Mimi

2 Comments

  1. Wywiad świetnie przeprowadzony. Pozdrawiam Panią Barbare Kirszniok . Trzymam mocno kciuki aby Pani pasja jak i strona rozwijały sie w dobrym kierunku. Ukłon w strone ludzi z Pasja !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *