Wywiad z Anną Kańtoch

Anna Kańtoch (ur. 28 grudnia 1976 w Katowicach) – polska pisarka, znana również pod pseudonimem Anneke. Z wykształcenia arabistka, choć w zawodzie nigdy nie pracowała. Autorka kilkunastu książek, z których większość to fantastyka, choć zdarzył się też jeden kryminał. Pięciokrotna laureatka nagrody im. Janusza A. Zajdla i jednokrotna nagrody literackiej im. Jerzego Żuławskiego.

Na jednej ze stron mówisz: „Czytam bardzo różne rzeczy. Sporo fantastyki i kryminałów, ale też powieści z pogranicza czy też to, co ogólnie podpadałoby pod kategorię „dziwne”, „nastrojowe”.” Co dla Ciebie może być dziwne?

Do dziwnych zaliczyłabym większość książek z wydawanej przez Maga serii „Uczta Wyobraźni”, część new weird, sporo rzeczy z pogranicza fantastyki, mainstreamu czy realizmu magicznego. Generalnie chodzi mi o książki wyłamujące się ze schematów, w jakiś sposób oryginalne i zaskakujące – choć to oczywiście bardzo subiektywny wybór, bo to, co mnie zaskoczy, niekoniecznie będzie zaskakujące dla innego czytelnika.

Wolisz pisać kryminał czy fantastykę? Dlaczego? Czego nie znosisz w kryminale? Czego w fantastyce? Dlaczego?

Dobrze mi się pisze jedno i drugie. To bardziej kwestia chęci – czasem mam ochotę na pisanie kryminału, a czasem na pisanie fantastyki i jeśli akurat uda mi się zgrać tę chęć z planami wydawniczymi, jest dobrze. Jeśli nie – jest gorzej. A w kwestii nieznoszenia – to chyba za mocne słowo, bo oba gatunki bardzo lubię. W kryminałach nie przepadam za wyciąganiem mordercy z kapelusza, czy nadreprezentacją wątków obyczajowych, w fantastyce czasem irytuje mnie np. tłumaczenie wszystkich nielogiczności magią. Jednak to drobiazgi, które mogą irytować, ale nie nazwałabym ich nieznośnymi.

W jednym z wywiadów mówisz: „A pytanie, czy czuję się spełniona, jest trudne – z jednej strony chyba tak, w końcu spełniło się to, o czym marzyłam od dziecka, czyli piszę i wydaję książki. Nie każdy ma takie szczęście. Z drugiej strony nie ukrywam, że chciałabym być autorką bardziej popularną. Chciałabym też móc utrzymać się z pisania, a najlepiej, żeby mnie jeszcze przetłumaczyli na kilka obcych języków. I zrobili ekranizację, albo nawet parę ekranizacji, a co – jak marzyć, to na całego.” Czy jest coś, co chciałabyś osiągnąć, a nie jest związane z pisaniem?

Chyba wszystkie moje ambicje są związane z pisaniem. Poza tym chciałabym na przykład więcej podróżować i zwiedzić parę ciekawych miejsc na świecie, ale to byłoby nie tyle osiągnięcie, co po prostu spełnienie pewnego marzenia.

Jakie trzy Twoje książki są dla Ciebie najważniejsze? Dlaczego?

„Czarne” – bo to książka najmniej typowa, z której jestem najbardziej dumna. „Tajemnica diabelskiego kręgu”, bo to pierwsza książka dla młodzieży, a poza tym lubię główną bohaterkę i świetnie mi się tę serię pisze. I „Łaska” bo to z kolei pierwszy kryminał, czyli wycieczka na nieznane wody.

Pierwsze opowiadanie napisałaś, kiedy miałaś osiem lat, pierwszą powieść trzy lata później. Co zainspirowało Cię do ich stworzenia? Dlaczego?

Opowiadanie (a raczej seria opowiadań) powstały na podstawie zabawy, którą wymyśliłyśmy z moją babcią. Zabawa polegała na tym, że opowiadałyśmy sobie nawzajem historyjki o grupie psów przeżywających różne przygody. W przypadku powieści natomiast – nie pamiętam już, co mnie zainspirowało, to było tak dawno temu… Sądząc po tematyce, podejrzewam, że jakiś podejrzany w telewizji horror.

Spodobały mi się Twoje słowa: „W pisaniu – przynajmniej moim – nie ma desperacji ani euforii. To raczej codzienne zmaganie się z szeregiem drobnych problemów. Praca dla postronnego obserwatora nudna i męcząca. Momenty szczęścia przeżywam natomiast wtedy, gdy komuś spodoba się to, co piszę.” Ile czasu dziennie poświęcasz na pisanie? Jakie przy tym towarzyszą Ci problemy?

Jeśli piszę (bo nie robię tego codziennie) to zazwyczaj przez trzy-cztery godziny, nie jednym ciągiem, tylko z przerwami. W praktyce najczęściej wygląda to tak, że piszę kawałek, robię sobie przerwę, znowu piszę itd. – czasem trwa to od rana do wieczora, a czasem udaje mi się uwinąć w pół dnia i wtedy przynajmniej wieczór mam wolny. Szybciej piszę tylko wtedy, kiedy ktoś mi internet wyłączy…

Co podoba Ci się w Śląskim Klubie Fantastyki?

Przede wszystkim ludzie, wszystko inne jest mniej ważne.

Jak „nastrajasz się” do pisania, to znaczy co jesz, pijesz i słuchasz przed lub w trakcie procesu twórczego?

Najczęściej nie potrzebuję żadnego nastrajania, a jeśli tak, to u mnie sprawdza się tylko czytanie już napisanych fragmentów książki (dla wczucia się w klimat) albo ewentualnie czytanie książek innych autorów, w podobnym klimacie utrzymanych.

W jednym z wywiadów twierdziłaś, że w literaturze na pierwszym miejscu stawiasz emocje i język, potem pomysł. Za książkami, w których jest dużo akcji, nie przepadasz, bo często się w nich gubisz. Czy nadal tak uważasz?

Zdecydowanie tak.

Co robisz, gdy dopadają Cię blokady twórcze?

Czekam, aż przejdą. Na szczęście takie blokady zdarzają mi się raczej na początku a nie pod koniec, kiedy czas już goni, więc mogę sobie pozwolić na to, żeby po prostu je przeczekać.

Czego nie znosisz w tworzeniu powieści?

Redakcji. To znaczy, chętnie zrobiłabym ją w tydzień czy dwa po skończeniu książki, ale problem w tym, że redakcja przychodzi znacznie później – czasem parę miesięcy po tym, jak postawiłam ostatnią kropkę, a wtedy najczęściej myślę już o innym projekcie (albo nawet nad nim pracuję) i konieczność powrotu do książki, którą zdążyłam wyrzucić z głowy jako „gotową”, mnie irytuje. Choć oczywiście rozumiem, że tego nie uniknę – redakcja musi być i już.

Dziękuję pięknie za wywiad.

Pozdrawiam,

Barbara Kirszniok
Mimi

Barbara Kirszniok

Podziel się tym wpisem ze znajomymi

Mimi

2 Comments

  1. Fajnie, że znasz Annę Kańtoch. Przeczytałem praktycznie wszystkie jej książki. Podoba mi się Twoja strona, ciekawe informacje.

    • Też się cieszę, że ją poznałam. Jest bardzo miłą osobą. Dobrze pisze. Dziękuję za miłe słowa. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *